Od listopada do połowy grudnia kino Iluzjon prezentować będzie horrory cielesne (body horror), filmy wpisujące się w nurt kina grozy, które zainteresowanie ciałem przemieniło w obsesję. Przegląd „Coś we mnie siedzi” zaprezentuje całe spektrum tego podgatunku – jego ewolucję, konteksty kulturowe, filmowe klasyki i współczesne reinterpretacje. Cykl zainicjuje w niedzielę 2 listopada Plazma (1988) Chucka Russella. Wszystkie pokazy poprzedzone są filmoznawczymi prelekcjami.
Kino grozy od zawsze zainteresowane było ciałem – potwornym lub kruchym, które można było ranić, przecinać czy spożywać. Horrory cielesne, przemieniając to zainteresowanie w obsesję, wywracają ciała na nice – czysto materialnie, ale i filozoficznie, zastanawiając się nad tym, jaka jest relacja człowieka z tym, co pod skórą. Z bólem, pożądaniem, chorobą czy dojrzewaniem. Przegląd „Coś we mnie siedzi” to body horror w mocnej pigułce: wybrane filmy odzwierciedlają historyczną ewolucję tego podgatunku kina grozy, jego kulturowe zróżnicowanie – poza znanymi produkcjami amerykańskimi pokażemy dzieła japońskie czy polskie, produkcje B-klasowe i filmy festiwalowe, a także współczesne przepisania feministyczne, trans- i posthumanistyczne. Kino mistrzów – Davida Cronenberga czy Johna Carpentera – łączy się tu z dokonaniami współczesnych twórców i twórczyń, jak Julia Ducournau i Jane Schoenbrun. „Coś we mnie siedzi” odzwierciedla też gatunkowe lejtmotywy, najważniejsze tematy płynące w krwioobiegu horrorów cielesnych.
One też wyznaczają ramy przeglądu, który rozpocznie się od sprowadzenia ciała do jego organicznych podstaw, poza anatomiczną normę – pulsującego, zmieniającego się czy agresywnie rozlewającego się w innych ciałach. Po hasłem „Groźna materia” pokażemy Plazmę (1988) Chucka Russella, remake klasyka z 1958 roku przekształcający dość niewinną opowieść science fiction o skutkach upadku meteorytu w brutalny horror cielesny z politycznym podtekstem oraz kultowe Coś (1982) Johna Carpentera, rozgrywające się wśród lodów Antarktydy studium paranoicznego strachu przed rozpuszczeniem swojego „ja” w obcej materii. Inny legendarny klasyk gatunku, cyberpunkowy „Tetsuo – człowiek z żelaza” (1989) Shiny’i Tsukamoto, razem z nagrodzonym Złotą Palmą, brawurowo łączącym gatunki i stylistyki „Titane” (2021) Julii Ducournau, wpisują się w temat „Tkanka i metal”, eksponując relacje ciała z tym, co sztuczne – zimne, nieorganiczne, ale scalające się coraz mocniej ze współczesnym człowiekiem, zmieniające jego tożsamość i formy bycia w świecie. Ludzka anatomia zostaje również zdeformowana w filmach reprezentujących „Media dotykowe”, jak „W blasku ekranu” (2024) Jane Schoenbrun, onirycznej i hipnotycznej opowieści o dojrzewaniu w epoce telewizyjnych obsesji i fantazji, gdzie zaciera się granica między rzeczywistością i wyobraźnią, a ciało i osobowość ulegają stopniowemu rozpadowi.
Pod hasłem „Ból i rozkosz” kryją się filmy podszyte refleksją o kulturze ograniczającej potrzeby ciała: „Gorzki” (2009), kinowy debiut małżeńskiej pary HélèneCattet i Bruno Forzaniego, wykorzystująca konwencje giallo, czyli krwawych włoskich horrorów, rozpisana na 3 akty opowieść o kobiecości oraz „Zza światów” (1986) Stuarta Gordona – historia bardzo szalonego naukowca będąca jedną z najlepszych ekranizacji prozy H.P. Lovecrafta, klasyka literatury grozy.
„Anatomia choroby” reprezentowana jest przez filmy mistrza gatunku, Davida Cronennberga („Pomiot”, „Mucha”), ukazujące ciałazainfekowane, w których umysł ustępuje pod wpływem degradującej się biologiczności. Z kolei w “Koszmarach dojrzewania” na przykładzie „Pisklęcia” Hanny Bergholm i „Baby Bump” Kuby Czekaja skonfrontujemy się z ciałem, które wydostaje się spod kontroli i zaczyna wydawać rozkazy – procesie tyleż naturalnym, co radykalnym. W końcu w samym słowu pokwitanie jest coś nie-ludzkiego. Przegląd zakończymy powracając do bólu i rozkoszy podwójnym seansem klasyków cielesnego horroru z lat 80, czyli dwóch części „Hellraisera”.
Pokazy na Ninateka.pl
Uzupełnieniem przeglądu jest kolekcja podejmujących podobne tematy animacji – jak „Film grozy” (1976) Juliana Józefa Antonisza, „Wolność nogi” (1988) Piotra Dumały czy „Kompleks” (2014) Natalii Dziedzic – w serwisie Ninateka.pl