On chciał być sam i ona chciała być sama. Przypadkiem spotkali się w slipingu, który właśnie ruszył z dworca Łódź Kaliska w stronę morza. Mężczyzna (Leon Niemczyk) opłacił dla siebie dwuosobowy przedział – w środku jednak znalazł damską torebkę. Należy ona do kobiety (Lucyna Winnicka), która twierdzi, że ma bilet na miejsce w tym przedziale. Szybko okazuje się, że jest w błędzie, mimo to mężczyzna godzi się na jej obecność. Odbędą tę podróż razem.
Punkt wyjścia fabuły Pociągu Jerzy Kawalerowicz zaczerpnął z własnego, poniekąd podobnego doświadczenia. Tym samym scenariusz – napisany wspólnie z dramaturgiem Jerzym Lutowskim – miał charakter oryginalny i odróżniał się od innych tytułów polskiej szkoły filmowej, które oparto na pierwowzorach literackich.
Ona ma na imię Marta i przeżywa nieszczęśliwą miłość, on – Jerzy – to żonaty lekarz, któremu niedługo przed odjazdem na stole operacyjnym zmarła pacjentka. Początkowa niechęć bohaterów powoli ustępuje wzajemnemu zainteresowaniu. „Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością” – jak w piosence napisanej przez Agnieszkę Osiecką? Nie, to tylko jedna z wielu klisz, którymi zręcznie grają twórcy. Jerzy Kawalerowicz w rozmowie ze Stanisławem Janickim dla czasopisma „Film” wyjaśniał, że skorzystał z formuły melodramatu, ponieważ najpełniej pozwala przedstawić „głód uczuć” (nie tylko romantycznych), który był główną myślą filmu. Reżyser przełamał melodramat dramaturgią kryminalną, co sprawiło, że trudno jednoznacznie wpisać Pociąg w ramy gatunkowe.





Zobacz więcej zdjęć na: FOTOTEKA
Film zapisał się w kanonie polskiego kina dzięki mistrzowskiej formie. Czarna bluzka Marty i biała koszula Jerzego odzwierciedlają dystans początkowo dzielący głównych bohaterów. Jak zauważa Justyna Żelasko w książce Przygoda w pociągu, są oni kadrowani inaczej niż pozostali pasażerowie – „często widać tylko fragmenty twarzy, odsłonięte oczy lub usta, geometrycznie odcięte linią łóżka, drzwi, walizki czy książki; twarze zwielokrotnia lustro wiszące na ścianie przedziału”. Taki sposób fotografowania „uwydatnia rozbicie psychiczne głównych bohaterów”, świat ich wewnętrznych przeżyć. Mimo że pociąg pędzi, oni pozostają statyczni – jakby zawieszeni w tymczasowości. Ciasne przestrzenie oraz bliskie plany tworzą duszną, klaustrofobiczną atmosferę, z którą współgra muzyka Andrzeja Trzaskowskiego z wokalizą Wandy Warskiej. Z kolei migające światła wzmacniają dramaturgię i podkreślają rytm filmowej opowieści tworzony przede wszystkim przez stukot kół pociągu. Może on przypominać bicie serca – zwłaszcza w scenach, w których kamera Jana Laskowskiego ukazuje głównych bohaterów z bliska.
Pomysłową inscenizację zapowiada już jedna z pierwszych scen, w której lekarz przechodzi przez wąski korytarz pełen podróżnych. Przed grającym go Leonem Niemczykiem porusza się kamera ustawiona na wózku, a pozostali aktorzy przepuszczają ją tak, jak gdyby była pasażerem. Scenę kręcono w łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych i aby za oknami pociągu widz mógł dostrzec zmieniający się krajobraz, wykorzystano reprojekcję. Z kolei wrażenie ruchu osiągnięto dzięki poruszaniu pociągu przez członków ekipy. W efekcie widzowie mogą poczuć się współpasażerami, zgodnie z założeniem Jerzego Kawalerowicza.
Tadeusz Lubelski w Historii kina polskiego sytuuje Pociąg w nurcie psychologiczno-egzystencjalnym polskiej szkoły filmowej. To nurt, którego „autorów interesuje nie tyle historiozoficzny czy społeczny, co czysto ludzki, istotny dla jednostkowego losu aspekt tragicznych wydarzeń, rozegranych w czasie najnowszej historii”. Doświadczenia okupacji i okresu powojennego wyraźnie rezonują w filmie. Nakładają się one na wielokrotnie zasygnalizowane przemiany obyczajowe okresu Odwilży, kształtując portrety psychologiczne bohaterów zróżnicowanych wiekowo, klasowo i światopoglądowo.
Postacią drugoplanową szczególnie istotną dla fabuły jest Staszek (Zbigniew Cybulski), który po krótkim romansie został porzucony przez Martę i nie potrafi sobie z tym poradzić. Uparcie nęka bohaterkę i z dzisiejszej perspektywy wzbudza co najwyżej politowanie. Czy gdyby Maciek Chełmicki z niewiele wcześniejszego Popiołu i diamentu (1958) Andrzeja Wajdy zdecydował się, jak mówi w jednej z pamiętnych scen, „żyć zwyczajnie”, stałby się kimś takim jak Staszek z Pociągu?
Film Jerzego Kawalerowicza został dobrze przyjęty przez krytykę i publiczność. Zaistniał także w międzynarodowym obiegu festiwalowym. Lata później András Kovács nazwał Pociąg pierwszym polskim filmem modernistycznym, a Martin Scorsese umieścił go w programie pokazów Martin Scorsese prezentuje: arcydzieła polskiego kina. Mimo to wydaje się, że Pociąg nie jest nazywany arcydziełem równie często jak najwybitniejsze dokonania artystyczne Jerzego Kawalerowicza – Matka Joanna od Aniołów (1960) i Faraon (1965). Jednak to właśnie w Pociągu reżyser najbardziej przekonująco ukazał „głód uczuć”, który mogą podzielać także współcześni i zapewne przyszli widzowie.
Oprac. Bartosz Marzec
Plakat do filmu Pociąg / Autor: Władysław Janiszewski / Źródło: Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny
Zobacz więcej plakatów na: GAPLA