„Sokół Maltański”, reż. John Huston, 100 min, 1941, USA
Debiut reżyserski Johna Hustona jest zarazem pierwszym i jednym z najlepszych reprezentantów amerykańskiego „czarnego filmu” (ang. Film Noir), który w latach 40. zdominował Hollywoodzkie produkcje. Mniej mówimy tutaj o gatunku, a bardziej o konwencji, stylu filmowym wyróżniającym się charakterystycznym odcieniem i nastrojem oddającym pesymistyczną, mroczną perspektywę na „miejską dżunglę” przepełnioną korupcją i zbrodnią.
Powojenne rozczarowanie, idący w ślad za nim realizm w sztuce, wpływ niemieckiego ekspresjonizmu i tzw. proza hardboiled wpłynęły na charakterystyczne rozwiązania estetyczne, a więc ciemne, niedoświetlone kadry z sylwetkami bohaterów widocznymi nieraz tylko po części, akcja umiejscowiona w mieście, gra światłocieniem (ze szczególnym uwielbieniem dla okiennych rolet), narracja bohatera zza kadru, koncentracja na budowaniu napięcia raczej niż nagromadzeniu akcji i nade wszystko skupienie się na tym jak scena, postać czy zabójstwo będzie na ekranie wyglądało niż jak będzie fabularnie składało się z resztą opowieści.